Futebol. Brazylijski styl życia

34,29 zł

Jedna z 10 najlepszych (plasuje się na 9. miejscu) piłkarskich książek w historii, według angielskiego magazynu 4-4-2.

Ilość
Ostatnie sztuki w magazynie

 

 

 

Autor: Alex Bellos
Przekład: Maciej Nałęcz
Ilość stron: 416
Oprawa: miękka
Wydawca: Kopalnia
Rok wydania: 2014
Stan: BARDZO DOBRY bez śladów używania

Każdy Brazylijczyk ma w sobie tę magię pięknej gry. Określenie brazylijski piłkarz jest jak francuski szef kuchni, albo tybetański mnich. Narodowość wyraża autorytet, wrodzoną zdolność - bez względu na prawdziwe umiejętności.

Alex Bellos, brytyjski dziennikarz, przemierzył Brazylię - od jej wielkich miast do najbardziej zapomnianych wiosek w dżungli, by udowodnić, że właściwie wszystko w piłce, poza samą piłką oczywiście, wymyślili Brazylijczycy. Grają w piłkę guzikami i samochodami. Wynaleźli piłkę błotną, siatkonogę, piłkę plażową futsal, futbol towarzyski. Jeśli więc myślisz, że wymyśliłeś właśnie coś nowego w futbolu, nie ciesz się przedwcześnie. Ktoś w Brazylii na pewno zrobił to przed tobą.
W wielu krajach świata futbol nazywany jest sportem dominującym, a czasem awansuje do miana religii. Ale Brazylii to nie dotyczy. Tu piłka jest czymś więcej. Piłka nożna i Brazylia to synonimy. Brazylia jest piłką.
Bellos pokazuje brazylijskie społeczeństwo przez pryzmat futbolu, jego historii, największych postaci.
Z książki dowiemy się dlaczego, choć cały świat uważa Pelego za najlepszego piłkarza wszech czasów, w Brazylii jest on tylko numerem 2. Dlaczego przegrany finał mistrzostw świata jest ważniejszy niż wszystkie wygrane. Dlaczego Barbosa, bramkarz, który grał w tym finale, stał się pariasem i zmarł w biedzie okryty hańbą. Dlaczego Ronaldo musiał tłumaczyć się przed Parlamentarną Komisją Śledczą z porażki w finale mistrzostw świata.

To Anglia uważana jest za kolebkę piłki nożnej, ale to Brazylia jest jej prawdziwa ojczyzną. W radosnej, pełnej efektowności grze Canarinhos zakochiwali się kibice i sympatyzują z drużyną z Ameryki Południowej do dziś. W Brazylii futbol nie tyle jest religią, co stoi na równi z nią, a ten zakręcony świat stara się oddać w swojej książce Bellos. Niektóre historie brazylijskich fanatyków naprawdę zadziwiają. Pewien facet jeździł za swoją drużyną na każdy mecz, bez względu na to gdzie grała. Przebywał z zespołem tak często, że znała go większość zawodników. Jednego dnia nie dał rady załapać się na konwencjonalny transport, więc aby zdążyć na spotkanie, wyczarterował samolot. Pojedynek oczywiście obejrzał. Brazylia to jedno z tych państw, gdzie nikt nie cieszy się z drugiego miejsca, a przegrane są wspominane częściej niż zwycięstwa. Jeden z Canarinhos porównywał srebrny medal do spotykania się z kobietą. Co z tego, że się z nią spotykasz, skoro ostatecznie mówi ci, że jesteś tylko tym drugim? Dlatego w Kraju Kawy do dziś częściej wspomina się klęskę na Maracanie z Urugwajem, niż zwycięstwo chociażby z 1994 roku. Niektórzy pamiętny mecz z Mistrzostw Świata 1950 nazywają brazylijską Hiroszimą. Niektórzy Canarinhos opisują to tak, jakby w ich życiu były dwa etapy – do Maracany i po Maracanie. Meczu z Urugwajem aż do śmierci nie zapomniał Barbosa, który stał wówczas między słupkami bramki gospodarzy. W końcówce spotkania puścił decydujący strzał Ghiggii i w rezultacie został uznany za winowajcę porażki. Bolesny finał ciągnął się za nim długo po zakończeniu meczu. Kilkadziesiąt lat po spotkaniu z Urguwajem Barbosa spotkał w sklepie kobietę z wnuczką. Na jego widok dama powiedziała do dziecka: „widzisz kochanie, to przez tego człowieka płakała cała Brazylia.” W Polsce również ciężko znosimy porażki, ale do brazylijskiej manii zwyciężania nam daleko. Futbol brazylijski to jednak nie tylko piękno, ale też nieczyste zagrywki, a Bellos stara się nam wszystko dokładnie zrelacjonować. Wszechobecna korupcja, problem ze zorganizowaniem ligi, nepotyzm czy chuligaństwo. Tak wydawałoby się przyziemne problemy nie mają prawa tyczyć się najwspanialszego piłkarsko kraju, ale niestety i tam mają miejsce. Prezydent CBF zatrudniał w federacji 27 osób powiązanych z nim więzami rodzinnymi, a pieniądze z kontraktu z Nike dziwnie wyparowały. Koneksje polityczne odbijają się na tamtejszym futbolu. Książka składa się z 15 rozdziałów. Od czasów Leonidasa, przez Garrinchę, aż do przesłuchań Ronaldo po feralnym finale Mundialu we Francji, a wszystko urozmaicone opisem brazylijskiej społeczności i ich reakcjami na poszczególne wydarzenia. Napisana jest językiem przystępnym, ale autor nie unika ciekawych, głębszych porównań. W tekście praktycznie nie ma błędów, udało mi się znaleźć może z dwie literówki podczas lektury prawie czterystu stron, a wszystko ozdabia ładnie narysowana okładka w charakterystycznych dla Canarinhos kolorach. Nie ma drugiego kraju tak zakochanego w piłce nożnej jak Brazylia. Dla Canarinhos futbol to sprawa życia i śmierci, gdzie z przegranych tłumaczyć się trzeba nawet przed sądem. To od wyników reprezentacji zależy, w jakich humorach chodzą Brazylijczycy. Niektórzy uważają futbol za największą spuściznę kulturową Kraju Kawy. Przez szalony świat brazylijskich maniaków przeprowadza nas Alex Bellos i robi to bardzo dobrze.

A002